Odświeżyłam w pamięci jeden z szekspirowskich esejów Audena - The Prince's Dog - o Falstaffie jako nieofiarnej miłości i przyszło mi do głowy, że innymi doskonałymi wcieleniami tego archetypu są Karlson z dachu Astrid Lindgen i tolkienowski Tom Bombandil - Iarwain Ben-adar - "najstarszy i nie mający ojca" (bardziej lubię rosyjskie tłumaczenie "najstarszy z nieurodzonych").
A odpowiednikiem Jagona jest don Alfonso z Cosi fan tutte. (To już z The Joker in the Pack).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty
sobota, 15 października 2016
czwartek, 18 sierpnia 2016
Alternatywna historia Śródziemia
Siergiej Juchimow, ilustracja do "Władcy Pierścieni" Tolkiena - Hobbici u Drzewca.
Frodo nie jest zwycięzcą, jest zwyciężonym – oznajmił, że
pierścień jest jego i stał się nowym ciemnym władcą – na chwilę, bo Gollum
odgryzł mu palec z pierścieniem, ale jednak. Został władcą bez pierścienia i
bez palca – tak jak Sauron.
Kiedy drużyna pierścienia przychodzi do Lorienu, Frodo i Sam
rozmawiają z Galadrielą i Frodo pyta, co będzie, gdy pierścień zostanie
zniszczony, a ona mu odpowiada, że nie wiadomo: być może zostanie uwolniona
siła Trzech pierścieni i świat się odmieni, a być może siła Trzech zniknie wraz
z Jedynym i Elfy będą musieli opuścić Śródziemie, ale Frodo nie powinien się
tym martwić, bo oni są gotowi ponieść taką ofiarę. Galadriela wymieniła dwie
możliwości, ale nie powiedziała, od czego zależy każda z nich i potem do tego
tematu już nie było nawiązań, a moim zdaniem jest on kluczowy: gdyby Frodo
wzucił pierścień do Orodruiny z własnej woli, Śródziemie przemieniłoby się. W
jaki sposób? Można tylko zgadywać. Wiele osób zwracało uwagę na zdecydowaną
przewagę pierwiastku męskiego w Śródziemiu: orki powstają w ogóle bez udziału
kobiet, Entowie „stracili” swoje żony, zarówno Denetor jak i Teoden są
wdowcami, a i ich synowie (a u Teodena i córka) są zajęci wojaczką a nie
amorami (z zachowania Faramira z Eowiną wynika, że nie za wiele miał do
czynienia z młodymi kobietami wcześniej), tak samo z Elrondem; u Krasnoludów
kobiet jest mało i są nie do odróżnienia od mężczyzn, jako tako normalne
stosunki damsko-męskie są tylko u Hobbitów (ciotka Lobelia, jakkolwiek
groteskowa to postać, nawet mężnie walczy z najeźdźcą parasolką, podkreśla się,
że samotnictwo Bilba i Froda było wyjątkiem, a nie regułą). Śródziemie to świat
mężczyzn, którzy walczą ze sobą. Gdzie jest pierwiastek kobiecy? Byłoby
uproszczeniem zrzucać jego brak na karb mizoginizmu Tolkiena. Sauron jest
duchem bez ciała, ale w Mordorze jest również Szelob – pajęczyca, ciało bez
ducha i myśli, pierwiastek kobiecy, uśpiony, pozbawiony siły, zdolny wyłącznie
do destrukcji. Został zniszczony wraz z Mordorem. I to dzięki zagładzie Szelob
w Śródziemiu po raz ostatni nastąpiło błogosławione lato i w Shire udało się
zasadzić ostatniego mellorna jako pamięć o Zachodzie. Eowina zwyciężyła
Króla-Ducha. Tylko dzięki poświęceniu się Arweny udało się przedłużyć agonię
Gondora. Ale ostatni, w czyje ręce trafił pierścień – Frodo – wybrał władzę, a
więc męskość nad kobiecością, i nie odmienił losu Śródziemia. Historia
Śródziemia została napisana przez mężczyzn i z punktu widzenia mężczyzn, bo
kobiet w nim nie zostało, i dlatego to głównie wyliczanka walk i wojen. Wielkie
czyny kobiet nie zostały należycie wychwalone i nie doczekały się rzetelnego
opisu. Czy świadomie, czy nieświadomie, Tolkienowi udało się pokazać, że świat
bez pierwiastka kobiecości, płodności, to świat jałowy, pusty, pozbawiony pełni
i harmonii, nieustannie dążący do samozagłady.
Co by się stało,
gdyby Frodo nie powiedział o Pierścieniu „mój”? Sauron połączyłby się z Szelob
i stał się po prostu nieszkodliwym małym pajączkiem, obudziłyby się żony Entów
w lesie Toma Bombandila, a Hobbici dorównaliby mu wzrostem i pamięcią,
Krasnoludy zdobyliby mądrość i wyrafinowanie Gandalfa, który osiedliłby się w
Morii, Elfy... no nie wiem, podejrzewam, że wróciliby do roli muz (Galadriela)
i skrzatów domowych (Elrond), Aragorn ożeniłby się z Eowiną i osiedliliby się w
Rohanie, a w Gondorze rządziłby Faramir. Legolas odkryłby, że Gimli jest
krasnoludką in disguise... Czy ktoś byłby gotowy na takie Śródziemie?
sobota, 1 listopada 2014
The ascent of F6 - Auden, Isherwood
Ta sztuka stała się dla mnie źródłem ogromnej przyjemności czytelniczej, a poza tym uruchomiła kolejny ciąg interpretacyjnych i nie tylko interpretacyjnych wglądów.
Wciągnęła mnie fabuła, doceniłam konstrukcję i rozwiązania formalne - motyw lustra, ujawniający się na różnych poziomach. Najszersza rama: Dante - schodzenie do piekła <-> wchodzenie na szczyt. Główny bohater, będąc na szczycie góry, powtarza kwestie, wcześniej wypowiedziane przez inne postacie. Magiczne lustro mnichów, pokazujące bohaterom ich prawdziwe (lub nieprawdziwe) oblicze - w tym momencie (i w paru innych) znów poczułam przy swym boku obecność Profesora Tolkiena (Galadriela z pewnością zaczerpnęła z tego źródła wodę dla swojego zwierciadła). W tej sztuce pojawiła się pierwotna wersja long-suffering Stop all the clocks, który w wersji przerobionej przez autora zrobił tak zawrotną karierę medialną i są też dwa cudowne wiersze: At last the secret is out i przepiękna kołysanka-nie-kołysanka na końcu sztuki, tworząca ciekawą klamrę dla Stop all the clocks (kolejne lustro!).
Zaczęłam się zastanawiać, co w tej sztuce napisał Isherwood i doszłam do zaskakującego wniosku, że pochopne jest posądzenie go o pisanie prozy. He definitely knew their mystery.
Jest to sztuka z 1937 roku.
Z cytatów będzie kołysanka:
Still the dark forest, quiet and deep,
Softly the clocks ticks, baby must sleep!
The Pole Star is shining, bright the Great Bear,
Orion is watching, high up in the air.
Reindeer are coming to drive you away
Over a snow on an ebony sleigh
Over the mountain and over the sea
You shall go happy and handsome and free.
Over the green grass pastures there
You shall go hunting the beautiful deer,
You shall pick flowers, the white and the blue,
Shepherds shall flute their sweetest for you.
And in the castle tower above
The princess' cheek burns red for your love,
You shall be king and queen of the land
Happy forever, hand in hand.
Wciągnęła mnie fabuła, doceniłam konstrukcję i rozwiązania formalne - motyw lustra, ujawniający się na różnych poziomach. Najszersza rama: Dante - schodzenie do piekła <-> wchodzenie na szczyt. Główny bohater, będąc na szczycie góry, powtarza kwestie, wcześniej wypowiedziane przez inne postacie. Magiczne lustro mnichów, pokazujące bohaterom ich prawdziwe (lub nieprawdziwe) oblicze - w tym momencie (i w paru innych) znów poczułam przy swym boku obecność Profesora Tolkiena (Galadriela z pewnością zaczerpnęła z tego źródła wodę dla swojego zwierciadła). W tej sztuce pojawiła się pierwotna wersja long-suffering Stop all the clocks, który w wersji przerobionej przez autora zrobił tak zawrotną karierę medialną i są też dwa cudowne wiersze: At last the secret is out i przepiękna kołysanka-nie-kołysanka na końcu sztuki, tworząca ciekawą klamrę dla Stop all the clocks (kolejne lustro!).
Zaczęłam się zastanawiać, co w tej sztuce napisał Isherwood i doszłam do zaskakującego wniosku, że pochopne jest posądzenie go o pisanie prozy. He definitely knew their mystery.
Jest to sztuka z 1937 roku.
Z cytatów będzie kołysanka:
Still the dark forest, quiet and deep,
Softly the clocks ticks, baby must sleep!
The Pole Star is shining, bright the Great Bear,
Orion is watching, high up in the air.
Reindeer are coming to drive you away
Over a snow on an ebony sleigh
Over the mountain and over the sea
You shall go happy and handsome and free.
Over the green grass pastures there
You shall go hunting the beautiful deer,
You shall pick flowers, the white and the blue,
Shepherds shall flute their sweetest for you.
And in the castle tower above
The princess' cheek burns red for your love,
You shall be king and queen of the land
Happy forever, hand in hand.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
